Hej!
Dzisiaj obiecana recenzja farby do włosów. Ostatnio tak się składa, że kupuję farby z Garniera. Farbuję się tylko na jasne blondy. Im jaśniejszy tym dla mnie lepiej :) Tą farbę z tego co pamiętam miałam już kiedyś. Jeśli jesteście jej ciekawe to zapraszam do czytania/oglądania. Wiadomo, że zdjęcia nie oddadzą w 100%-tach jej koloru, ale zawsze to coś.
Do kupna zachęcił mnie efekt po farbowaniu. Kolory na opakowaniu wydają się być dosyć jasne. Moje naturalne włosy to taki średni blond. Nigdy nie opisywałam farb, ale postaram się napisać o tym, co dla mnie jest ważne i czego oczekuje od farby.
I pora na zdjęcia. Na początek moje odrosty:
I efekt po farbowaniu:
Tak się prezentowały włosy po dwóch myciach:
Zdjęcie robione było z lampą, taka koszmarna pogoda na zdjęcia :/
I tutaj jeszcze możecie zobaczyć niebieskawe pasemko z przodu twarzy:
Jestem ciekawa, co sądzicie o tych farbach z Garniera. Lubicie je czy też nie bardzo? Jakie farby polecacie? Lubię takie bardzo jasne blondy :)
W środku opakowania znajdziemy:
- Mleczko utleniające (swoja drogą, takie pojemniczki służą mi na wyjazdach na kosmetyki)
- Krem koloryzujący
- Odżywkę po farbowaniu
- Instrukcję
- Jednorazowe rękawiczki ( nie załapały się na zdjęcie )
Cena- w promocji około 10 zł
Dostępność- bardzo dobra, ja kupiłam w Naturze
Zapach- niestety farba śmierdzi, farbowałam się w kuchni-trzeba było ją potem dobrze wywietrzyć. Ręcznik, którym miałam owinięte włosy, po zmyciu farby również prześmierdł :/ Na pocieszenie napiszę, że znam farby, które mają jeszcze gorszy zapach.
Wydajność- to dla mnie ważna kwestia, zazwyczaj do moich włosów starcza mi jedna farba, ale tak na styk. Tak półtorej byłoby w sam raz. A przy tej farbie to jedno opakowanie spokojnie wystarczyło, ilość była idealna :) Nakładałam ją na nieświeże włosy- to pewnie też tego zasługa. Ale w sumie zawsze tak robię.
Działanie- farba bardzo dobrze rozjaśniła mi włosy. Z efektu jestem zadowolona. Zawsze po farbowaniu zdarzają mi się takie niebieskawe pasemka- chyba wiecie o co chodzi. Z czasem, po paru myciach powoli znikają i robi się z nich piękny blond. W przypadku tej farby tych niebieskich pasemek jest więcej. Ale podobno takie popielate odcienie to właśnie mają do siebie. Mi tak bardzo nie przeszkadzają. Wiem, że znikną. Bardzo cieszą mnie również odżywki w saszetkach dodane do opakowania. Dzięki niej włosy są wygładzone i dobrze się rozczesują. Znam farby Garnier, więc mogę też stwierdzić, że kolor będzie trwały. Nie wiem czy też tak macie, ale przy niektórych farbach strasznie mnie swędzi skóra głowy i ciężko mi z farbą wysiedzieć te 30 minut. Przy tej farbie na szczęście żadnego swędzenia głowy nie odczuwałam :)
I pora na zdjęcia. Na początek moje odrosty:
I efekt po farbowaniu:
Tak się prezentowały włosy po dwóch myciach:
Zdjęcie robione było z lampą, taka koszmarna pogoda na zdjęcia :/
I tutaj jeszcze możecie zobaczyć niebieskawe pasemko z przodu twarzy:
Jestem ciekawa, co sądzicie o tych farbach z Garniera. Lubicie je czy też nie bardzo? Jakie farby polecacie? Lubię takie bardzo jasne blondy :)


